tagi ‘startup school’

Historia jakich wiele

Thursday, September 10th, 2009

Od początku Startup School na terenie klubu kręciło się mnóstwo kotów. Było nam bardzo miło w takim towarzystwie. Krzyś zaczął dokarmiać to kocie stadko.

Po jakimś czasie okazało się, że Rafał i Przemek także interesują się naszymi Startup School’owymi kotami. Upodobali sobie szczególnie jedną kotkę – piękną, szarą, pręgowaną. Była śmielsza niż inne koty. W nagrodę dostawała kawałki mięsa z obiadu. Przychodziła coraz częściej i podchodziła coraz bliżej.

W zeszłym tygodniu okazało się, że nasza szara kotka jest mamą i na terenie klubowego ogródka słychać było cichutkie pomiaukiwanie.

Szybko zlokalizowaliśmy maluszka. Leżał na dnie “jakby studni”, niezbyt głębokiej, ale stanowiącej świetną ochronę przed innymi dzikusami z podwórka. Kocia mama wiedziała co robi. Codziennie zagładaliśmy czy wszystko z nim ok. Intensywniej zaczęliśmy dokarmiać mamę. Przemek zaczął się zastanawiać nad przygarnięciem obu futrzaków i zawiezieniem ich po zakonczeniu Startup School do swojego rodzinnego miasta. Chcieliśmy, żeby małe jak najdłużej było z mamą.

Jeszcze wczoraj wszystko bylo ok. A dziś… Zaglądamy do maluszka, bo mamy jakoś nie widzieliśmy, a on leży taki mały i wygląda jakby był martwy. Ktoś jednak zauważył, że ruszył pyszczkiem, potem ktoś inny, że westchnął.

Rozpoczęliśmy akcję ratunkową. Marek wszedł do studni i wyjął maluszka. Pojechaliśmy z Pawłem, Sudą i Olą do weterynarza. Tam jednak okazało się, że nie da rady ocalić malucha. Robaki, pchły i inne świństwo już go dopadło. Nie da rady. Trzeba go uśpić, żeby nie umierał w bólu. Tak też zrobiliśmy.

Przed chwilą wyszłam na przerwę papierosową i zobaczylam, że kocia mama szukała swojego dziecka. W jej oczach widać było kompletne zdezorientowanie. Nie wie co się dzieje. Patrzyła na mnie, jakby szukająć wyjaśnienia.

Ot, niby historia jakich wiele.

Co teraz będzie z kocią mamą?

P.S. Bardzo dziękujemy za pomoc przychodni weterynaryjnej SALVET (ul. Ratuszowa 1/3) – panie doktor zajęły się kotkiem okazując dużo współczucia i nie pobrały od nas żadnej opłaty.